16 października 2015

Moja przydługa przerwa w tworzeniu





Przerwa była nie tylko w prowadzeniu bloga ale też w tworzeniu, w malowaniu. Zatrzymał mnie w życiu ważny powód, nad którym należy się zatrzymać i chłonąć chwile bo niestety za szybko mijają. Mam teraz tylko nadzieję że nie zapomniałam niczego, że ręka nie odzwyczaiła się od malowania i że Mój Bobek da mi parę chwil na sklecenie paru drobiażdżków. W mojej głowie od paru dni buzuje nadmiar weny twórczej, teraz tylko trzeba to zamienić w czyn i niedługo wprowadzę nowości :) 
Myślę też nad założeniem bloga parentingowego, ale o tym na pewno napiszę ;)




23 września 2014

24 czerwca 2014

Letnie twory pogodowe

Jakiś czas temu, wiosenną porą, stworzyłam parę (dosłownie) broszek, które odzwierciedlają sielankę niedzielnego popołudnia. Wizja kolorowych balonów mknących przez błękitne niebo usiane puchatymi chmurkami jeszcze długo była w mojej pamięci. Wena twórcza tej wiosny niemalże zleciała mi wprost z nieba, jednak z braku czasu powstały tylko dwa  t w o r y. Obiecuję zatem poprawę.


12 czerwca 2014

Pudełka pudełkowate

W stanie zastania. Możliwości pracy, tworzenia mam teraz o wiele za mało, jednak jest parę kurzących się drobiazgów, czekających na swoich właścicieli. Jakiś czas temu oddałam się pasji malowania po drewnianych pudełkach. Uwielbiam :)
Główne inspiracją były sowy i gazety.








11 grudnia 2013

Zapraszam do konkursu organizowanego przez BioUroda24.pl i sarinacosmetics.blogspot.pl
 A więc zapraszam! >>>KLIK


5 lipca 2013

Yellow submarine ;)

Yellow Submarine ;) czyli na szklankowy Kot podwodny, oczywiście żółty - dla poprawy humoru rano przy szklance herbaty (gorzej będzie jak wybór padnie na kawę ;)) Aby jeszcze bardziej poprawić humor, kot wita nas miłym "Good morning honey".



Miekkie błyskotki do włosów :)






Opaska w kolorze jasnym z ognistymi pomarańczowymi błyskotkami, do tego dwie spinki - makówki w podobnych odcieniach. :) Z ogniem na włosach...
Oraz dwie pary spinek w tonacji błękitno brunatnej ;) liski z różowymi nosami i makówki w wersji ciemnej.

26 czerwca 2013

Jak zaczęła się moja przygoda z filcem.

Około 2 lat temu, byłam z dziećmi z półkolonii na warsztatach filcowania na sucho. Dzieci rozsiadły się wygodnie i zaczęły kombinować z włóczką i specjalnymi igłami do filcowania. Zadanie było następujące- stworzyć ludzika na gotowym szkielecie z miękkiego drutu. Gdyby nie ich słabe umiejętności manualne ;) pewnie jeszcze długo byłabym biernym obserwatorem ich twórczości. Jednak paru dzieciakom trzeba było pokazać jak mają złapać nieszczęsną igłę. Tak to właśnie zostałam wciągnięta w prace nad ludkiem. Potem postanowiłam, ze ludek to marny towarzysz, więc dorobiłam uszy i z ludka stał się miś. Z chwilą opuszczenia progu pracowni, byłam na tyle zafascynowana techniką filcowania na sucho, że byłam pewna kupna potrzebnych materiałów jeszcze tego samego wieczoru. Jednak materiałów takowych nie kupiłam, ani wieczorem, ani innego następnego i następnego i następnego dnia. Powstał miś, dość nie potrzebny, ale miły i cieszący oko, miś został nazwany Zdziś. Zamieszkuje górną szufladę białej komody, cieszy oko i nic skubany nie robi. Choć właśnie to patrzenie na niego, sprawiło, że pod koniec ubiegłych wakacji zaczęłam zabawę z filcowaniem. Nie jest to filcowanie na sucho, ani na mokro. Szyje sobie po prostu z filcu, tworząc małe zabawne zwierzaki z pluszaną duszą, a szycie to sprawia mi ogromną przyjemność :). Szczególnie, że przedmioty te mogą być użyteczne. Tak więc na tym blogu pragnę wstawiać moje dalsze poczynania, a Zdzisław niech zostanie patronem tegoż bloga ;). Pozdrawiam!